Maja Kruczek, która wspólnie z Urszulą Łunio wywalczyła brązowy medal podczas ORLEN Beach Volley Tour w Rzeszowie, ponownie przyjeżdża do stolicy Podkarpacia. Tym razem stawką jest tytuł mistrzowski w ORLEN Finale Mistrzostw Polski w Siatkówce Plażowej. Zawodniczka nie ukrywa, że po sezonie pełnym startów każdy krążek na szyi potraktuje jako sukces, a wszystko poniżej podium – jako niedosyt.
Rzeszów już oswojony
Dla Kruczek to nie pierwsza wizyta na piaszczystych boiskach przy stolicy Podkarpacia. W turnieju Pro Tour dotarła tu do ćwierćfinału, a w Beach Volley Tour sięgnęła po brąz. Jak przyznaje, te doświadczenia mają realne przełożenie na komfort startu w finale mistrzostw kraju.
„Te turnieje w Rzeszowie były świetne pod względem organizacji i uważam, że dobrze było się tam sprawdzić wcześniej. Teraz już wiemy, jakie tam jest podłoże i punkty odniesienia, co pomoże czuć się lepiej od razu na wstępie” – mówi Maja Kruczek.

Zwycięstwo w Świnoujściu bez dodatkowych emocji
Ostatni akord przed finałem mistrzostw Polski to triumf Kruczek i Zuzanny Michalskiej w Świnoujściu – to właśnie tam duet wygrał ostatni turniej ORLEN Beach Volley Tour przed rzeszowskim finałem. Zawodniczka studzi jednak emocje wokół tego rezultatu.
„Myślę, że naszą pewność siebie budowałyśmy przez cały sezon turniejami i treningami. Nie czuję, że to zwycięstwo daje mi jakieś specjalne uczucia, ponieważ każdy mecz i turniej jest inny” – zaznacza.
Siła duetu z Urszulą Łunio
Pytana o to, co dziś stanowi największy atut jej współpracy z Urszulą Łunio, Kruczek wskazuje na wspólne wartości i porozumienie, zarówno na boisku, jak i poza nim.
„Największa siła naszego duetu jest to, że mamy wspólne wartości i cele, a oprócz tego dobrze się dogadujemy na boisku i poza nim. Podczas tego sezonu uważam, że każdy element siatkarski się poprawiał z każdym dniem, ale najważniejszą rzeczą jest zgranie i doświadczenie, które zdobywałyśmy na turniejach” – podkreśla zawodniczka.
Bez zmian w przygotowaniach mentalnych
ORLEN Finał Mistrzostw Polski różni się formatem i rangą od wcześniejszych startów w Rzeszowie. Mimo to Kruczek deklaruje, że nie zamierza modyfikować sprawdzonego schematu przygotowań przed decydującymi momentami turnieju.
„Jest to inny turniej i dlatego żeby zachować równowagę, przygotowujemy się tak jak zawsze, nie zmieniamy nic w naszym przygotowaniu. Staramy się trzymać tego, co robiłyśmy przez cały sezon” – wyjaśnia.

Długa droga do medalu
W Rzeszowie o miejsca na podium powalczą najlepsze polskie pary sezonu, a każda z nich – jak zaznacza sama zawodniczka – będzie mieć ambicje medalowe. Kruczek deklaruje realistyczne podejście do własnych oczekiwań, podchodząc do rywalizacji mecz po meczu.
„Dla mnie osobiście każdy medal będzie sukcesem, a wszystko poza – niedosytem. Jednak każdy będzie walczył o medal, więc przygotowujemy się na każdy mecz z osobna, ponieważ do medalu od pierwszej akcji będzie bardzo długa droga” – podsumowuje Maja Kruczek.
Źródła:
- B2BData.pl Agencja Informacyjna
- foto: Kamil Pastusiak
