Siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie po raz drugi z rzędu awansowali do finału Ligi Mistrzów. W sobotnim półfinale turnieju Final Four rozegranym w Turynie mistrzowie Polski pokonali Ziraat Bankkart Ankara 3:1. W niedzielę o godz. 20.30 zmierzą się z broniącą tytułu drużyną Sir Sicoma Monini Perugia.
Trudny mecz, ale cel osiągnięty
Spotkanie z tureckim mistrzem nie należało do łatwych. Już w pierwszym secie ekipa z Zawiercia szybko wyszła na prowadzenie 9:5, a szczególnie wyróżniał się Bartłomiej Bołądź. Zawiercianie pewnie wygrali pierwszą partię 25:19. Drugi set należał jednak do Ziraat Bankkart Ankara — rywale odskoczyli na 19:14 i wyrównali stan rywalizacji, wygrywając partię do 21. Od trzeciego seta inicjatywę przejął ponownie zespół prowadzony przez trenera Michała Winiarskiego. Czwarta partia zakończyła się wynikiem 25:19 dla Zawiercia.
Atmosferę po meczu dobrze oddają słowa zawodników. Środkowy Mateusz Bieniek przyznał: „Przede wszystkim bardzo się cieszymy, że udało się wejść do tego finału, bo przeciwnik był z najwyższej półki. Ten mecz mógł się podobał. Naprawdę ciężko było się dzisiaj dobrać do boiska z jednej i z drugiej strony, więc dla kibica super, dla nas mniej, bo ten mecz był mega ciężki. Ale najważniejsze, że jesteśmy w finale i jutro gramy z najlepszym zespołem na świecie obecnie, więc po prostu będziemy próbowali się im przeciwstawić, a co z tego będzie to zobaczymy”.

Podobnie ocenił spotkanie rozgrywający Jurij Gladyr: „Było dużo dobrej siatkówki, ale też było trochę nerwowości po obu dwóch stronach. Już mi się wydaje, że od trzeciego seta, jak gdzieś od środka trzeciego seta, jak weszliśmy już na taki ten swój poziom, że troszeczkę puściła nas ta presja, to było od razu widać na boisku, że to jesteśmy my. I wreszcie zaczęliśmy grać”.
Rewanż za ubiegłoroczną porażkę?
Dla zawierciańskich kibiców finałowa konfrontacja z Perugią ma szczególny wymiar. Rok temu, w finale rozgrywanym w Łodzi, to właśnie włoski klub odebrał Zawierciu marzenie o pierwszym trofeum Ligi Mistrzów, wygrywając 3:2. W tym sezonie drużyna z Umbrii broni tytułu i ponownie okazała się nie do zatrzymania — w pierwszym sobotnim półfinale pokonała PGE Projekt Warszawa 3:0 (25:19, 25:20, 26:24).
Gladyr podkreślił nastawienie drużyny przed niedzielnym finałem: „Nie mamy sporo czasu na to, żeby rozpamiętywać dzisiejsze spotkanie. Po prostu musimy już zasuwać rękawy i myśleć o jutrzejszym finale. Naszym celem jest zwycięstwo, dlatego musimy na pewno zaprezentować jutro lepszą siatkówkę aniżeli dziś”.
Bieniek z kolei zapowiedział walkę do końca: „Mega się cieszymy z tego finału, ale tak jak mówię, jutro się na pewno nie położymy i będziemy próbowali z nimi wygrać”.
Historyczny sezon drużyny z Zawiercia
Awans do finału Ligi Mistrzów to kolejna cegiełka w budowaniu marki klubu z Zawiercia na europejskich parkietach. Zaledwie tydzień wcześniej, 10 maja 2026 roku, siatkarze po raz pierwszy w historii zdobyli mistrzostwo PlusLigi, pokonując Bogdankę LUK Lublin 3:1 w decydującym, piątym meczu finałowym. Do Turynu pojechali zatem jako świeżo upieczeni mistrzowie Polski z poczuciem, że ten sezon już przeszedł do historii klubu — bez względu na niedzielny wynik.
Warto przypomnieć, że polskie kluby nieprzerwanie od 2018 roku meldują się w gronie czterech najlepszych drużyn Ligi Mistrzów. Ostatni triumf polskiego klubu w tych rozgrywkach miał miejsce w 2023 roku, kiedy ZAKSA Kędzierzyn-Koźle sięgnęła po swoje trzecie z rzędu trofeum.
Program niedzielnych spotkań w Turynie
Niedzielny program turnieju Final Four 2026 prezentuje się następująco: o godz. 17.00 mecz o trzecie miejsce pomiędzy PGE Projektem Warszawa a Ziraat Bankkart Ankara, natomiast o godz. 20.30 wielki finał — Aluron CMC Warta Zawiercie kontra Sir Sicoma Monini Perugia.
Źródło:
Siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie po raz drugi z rzędu awansowali do finału Ligi Mistrzów.
https://b2bdata.pl/zawiercie-znow-w-finale-mistrzowie-polski-pokonali-turcje-i-zagraja-o-puchar-europy/
