W hali COS Torwar przy ul. Łazienkowskiej rozegrano pierwsze spotkanie serii play-off o brązowy medal PlusLigi sezonu 2025/2026. PGE Projekt Warszawa pokonał Asseco Resovię Rzeszów 3:2 (20:25, 29:27, 24:26, 25:19, 15:11) przed 4380 kibicami. MVP spotkania wybrany został Kevin Tillie, który zakończył mecz z 24 punktami na koncie, osiągając 57-procentową skuteczność w ataku.
Dramatyczne pięć setów
Mecz rozpoczął się od zdecydowanej dominacji gości. Asseco Resovia Rzeszów od pierwszych akcji narzuciła swoje warunki — przy prowadzeniu 8:3 goście kontrolowali pierwszą partię, a Klemen Čebulj popisał się zarówno asem serwisowym, jak i celnym blokiem. Powtarzające się problemy z przyjęciem po stronie PGE Projektu Warszawa sprawiły, że inauguracyjny set padł łupem rzeszowian 25:20.
Drugi set przyniósł diametralne odwrócenie sytuacji. Goście dysponowali piłkami setowymi przy stanie 24:22, lecz gospodarze wytrwali w grze na przewagi i wyrównali stan serii. Decydujące akcje należały do Jana Firleja (blok) i Kevina Tillie — PGE Projekt Warszawa wygrał 29:27.
Trzecia partia znów należała do rzeszowian. W nerwowej końcówce Asseco Resovia Rzeszów odrobiła stratę dwóch punktów setowych i dzięki atakowi Artura Szalpuka prowadziła w meczu 2:1. Czwarty set wyraźnie oddał inicjatywę gospodarzom — seria asów serwisowych Bartosza Gomułki dała stołecznej drużynie bezpieczną przewagę i doprowadziła do tie-breaka.
Piąta partia przyniosła niespodziewane dramaty pozasportowe. Bartosz Bednorz pechowo skręcił kostkę i musiał opuścić boisko, a chwilę później ze skurczami mięśni zmagał się Artur Szalpuk. W tych okolicznościach wyszkolenie i doświadczenie zadecydowały o zwycięstwie PGE Projektu Warszawa — kluczowe punkty dołożył Jakub Kochanowski oraz rezerwowy Bartosz Firszt. Ostateczny wynik tie-breaka to 15:11.
Tillie nietykalny, Firszt bohaterem z ławki
Kevin Tillie zakończył spotkanie z 24 punktami, 57-procentową skutecznością w ataku (22/38), 2 blokami i 48-procentowym pozytywnym przyjęciem. Wśród pozostałych punktujących po stronie PGE Projektu Warszawa wyróżnili się: Bartosz Gomułka (17 pkt), Jakub Kochanowski (16 pkt) i Bartosz Bednorz (14 pkt). Dla Asseco Resovii Rzeszów najskuteczniejszy był Klemen Čebulj (20 pkt), a Artur Szalpuk dołożył 16 oczek.
Bohaterem wieczoru okazał się jednak Bartosz Firszt, który pojawił się na boisku w najtrudniejszym momencie — w tie-breaku, po kontuzji Bednorza. Trener Kamil Nalepka nie ukrywał po meczu satysfakcji z postawy rezerwowego: „Bartek Firlej, głównie on jako zmiennik Bartka udowodnił, że jest w stanie grać. Wytrzymał to ciśnienie, bo myślę, że wejść w tie-breaku w takim meczu przeciwko Resovii to nie jest łatwo. Po to się konstruuje czternastoosobowe drużyny, żeby właśnie w takich sytuacjach sobie pomagać, żeby ci, którzy mniej grają, wchodzili, wykorzystali takie szanse”.
Nalepka podkreślił również charakter drużyny jako klucz do zwycięstwa: „My wracaliśmy dwa razy w tym meczu — po pierwszym secie, po trzecim — i z tego cieszę się najbardziej. Ta drużyna pokazuje charakter. Mam nadzieję, że będzie nas ten charakter charakteryzował do końca naszego grania w tym sezonie, czyli do Final4 do 17 maja”.
Podobnie ocenił spotkanie Karol Kłos, który otwarcie przyznał, że PGE Projekt Warszawa nie zaprezentował w pierwszych setach swojej najlepszej siatkówki: „Śpiąco z naszej strony, mam wrażenie. Tak na początku strasznie dużo błędów, jakbyśmy tak śpiąco weszliśmy w ten mecz — nie z takim pazurem, z taką chęcią zwycięstwa, tylko gdzieś tak czekaliśmy”. Doświadczony środkowy, mimo 36 lat na karku, cieszył się ze swojego udziału w zwycięstwie: „Jestem uśmiechnięty, że pograłem i wygraliśmy, bo ostatnio jak grałem, to nie miałem zbyt dużo szczęścia i przegrywaliśmy”.
Rzeszów nie składa broni
Z perspektywy Asseco Resovii Rzeszów mecz był wyrównaną batalią, w której o losach rywalizacji przesądziły detale. Michał Potera, libero rzeszowian, nie ukrywał po meczu rozczarowania utraconym drugim setem: „My w drugim secie mamy 24:22 i dajemy sobie wyszarpać tego seta. Z kolei w trzecim przegrywamy 24:22 i go wygrywamy”. Potera wskazał też na psychologiczny wpływ kontuzji rywala: „Wbrew pozorom kontuzja Bartka Bednorza w tie-breaku jeszcze tylko napędziła Warszawę. My się chyba troszeczkę usztywniliśmy, gdzieś jakiś paraliż się wkradł”.
Pomimo porażki libero Asseco Resovii Rzeszów zachował optymizm przed kolejnymi spotkaniami: „Myślę, że ten mecz był bardzo wyrównany i to jest dobry prognostyk na kolejne spotkania. Mam nadzieję, że tych spotkań będzie co najmniej cztery, bo myślę, że w Rzeszowie jesteśmy na pewno w stanie Warszawę pokonać, tylko trzeba zagrać z takim samym zaangażowaniem, ale na pewno z lepszą jakością, mniejszą ilością błędów niż dziś”.
Stawka przekracza medal
Rywalizacja o trzecie miejsce toczy się w formule do trzech zwycięstw i ma znaczenie wykraczające daleko poza sam medal. Zwycięzca serii zapewni sobie przepustkę do fazy grupowej Ligi Mistrzów CEV w sezonie 2026/2027. Dla PGE Projektu Warszawa ten wątek jest szczególnie istotny — w kończącym się sezonie klub po raz pierwszy w historii awansował do turnieju finałowego Ligi Mistrzów.
Co dalej?
Stan rywalizacji po pierwszym spotkaniu wynosi 1:0 dla PGE Projektu Warszawa. Drugie spotkanie serii odbędzie się w czwartek, 30 kwietnia o godzinie 17:30 w hali Podpromie w Rzeszowie. Trzeci mecz zaplanowano na niedzielę, 3 maja o 14:45 w Warszawie. Ewentualne kolejne spotkania odbędą się 6 maja w Rzeszowie i 9 maja w Warszawie.
Wynik: PGE Projekt Warszawa – Asseco Resovia Rzeszów 3:2 (20:25, 29:27, 24:26, 25:19, 15:11)
MVP: Kevin Tillie (PGE Projekt Warszawa) — 24 pkt, 57% skuteczności w ataku, 2 bloki, 48% pozytywnego przyjęcia
Widzów: 4380
Stan serii (do 3 zwycięstw): 1:0 dla PGE Projektu Warszawa
Źródła: B2BData.pl Agencja Informacyjna

