14 maja 2026 roku okazał się wyjątkowym dniem dla warszawskiego basketu. Oba stołeczne kluby grające w ćwierćfinałach ORLEN Basket Ligi odniosły zwycięstwa w pierwszych meczach swoich serii. Legia Warszawa rozgromiła MKS Dąbrowa Górnicza 100:66, a Dziki Warszawa pokonały na wyjeździe Energa Trefl Sopot 107:92, zapisując przy tym ważną kartę w historii swojego klubu.
Legia bez litości dla Dąbrowy
Mecz na warszawskim parkiecie od początku układał się po myśli mistrzów Polski. Co prawda goście z Dąbrowy Górniczej momentami stawiali opór — po zagraniu EJ Montgomery’ego mieli nawet cztery punkty przewagi — jednak seria 8:0 w wykonaniu Legii szybko odwróciła sytuację. Kluczowi w pierwszej kwarcie byli Shane Hunter i Race Thompson, a efektowny wsad tego pierwszego zamknął pierwszą odsłonę wynikiem 26:15.
W drugiej kwarcie mistrzowie Polski konsekwentnie utrzymywali przewagę, trafiając z dystansu za sprawą Andrzeja Pluty i Michała Kolendy. Do przerwy było 48:34. Po powrocie z szatni Legia nie zamierzała zwalniać — akcje Carla Ponsara i Shane’a Huntera dały nawet 19 punktów różnicy. Po 30 minutach na tablicy widniało 77:51, a wynik końcowy to 100:66.
Najlepszym zawodnikiem spotkania po stronie Legii był Shane Hunter, który zakończył mecz z dorobkiem 19 punktów, 5 zbiórek i 3 asyst. Po stronie gości 10 punktów i 8 zbiórek zdobył Adrian Bogucki.
„Jestem zadowolony z zaangażowania i energii moich zawodników przez 40 minut. Realizowaliśmy nasz plan meczowy, jeśli chodzi o defensywę, trafialiśmy też rzuty, dzieliliśmy się piłką. Nie można powiedzieć nic złego. Ale to był pierwszy mecz. Przejrzymy nasze małe błędy, wprowadzimy poprawki. Musimy być gotowi za dwa dni” — powiedział trener Legii Heiko Rannula.
Trener pokonanych, Artur Gronek, przyznał, że jego drużyna musi zmienić podejście: „Gratulacje dla Legii, dla sztabu, dla każdego zawodnika, który wyszedł. Zagrali naprawdę bardzo dobre spotkanie. Zaryzykowaliśmy w tym meczu rzut za trzy. Myślę, że zostaliśmy ukarani wystarczająco mocno, żeby to zmienić”.
Drugi mecz tej pary odbędzie się w sobotę 16 maja o godz. 15:00.
Historyczne zwycięstwo Dzików w Sopocie
Wieczorem w Sopocie rozegrał się mecz z historycznym akcentem. Dziki Warszawa po raz pierwszy w historii klubu wygrały spotkanie w fazie play-off najwyższej klasy rozgrywkowej — i zrobiły to efektownie, pokonując Energa Trefl Sopot 107:92.
Początek spotkania był wyrównany — po trafieniu Mindaugasa Kacinasa to gospodarze prowadzili o pięć punktów, jednak Darnell Edge i Tahlik Chavez szybko odwrócili losy. Trójka Chaveza dała Dzikom pierwsze prowadzenie, a po 10 minutach wynik był remisowy — 23:23. W drugiej kwarcie obie drużyny walczyły zacięcie, ale Edge konsekwentnie powiększał przewagę gości. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 43:49 dla Dzików.
Po przerwie gospodarze próbowali odrobić straty — Grant Sherfield trójką zbliżył ich na cztery punkty — jednak Grzegorz Kamiński i Ben Vander Plas szybko odpowiedzieli podobnymi rzutami. Kolejna trójka Darnella Edge’a dała 13 punktów różnicy, a po 30 minutach było 65:76. W czwartej kwarcie Tahlik Chavez skutecznie rzucał wolne, przewaga wzrosła do 17 punktów i nie zmalała już do końca. Dziki wygrały 107:92, trafiając w całym meczu aż 17 rzutów za trzy przy 30 próbach.
Bohaterem gości był Darnell Edge, który zdobył 23 punkty, 5 zbiórek i 6 asyst. Po stronie Sopotu najlepiej spisał się Dylan Addae-Wusu z 19 punktami i 3 zbiórkami.
„Jestem szczęśliwy nie tylko ze zwycięstwa, ale także z tego, w jaki sposób wygraliśmy ten mecz. Byliśmy razem od początku do końca. Całkiem dobrze egzekwowaliśmy plan, który przygotowaliśmy. W następnym meczu musimy pewne rzeczy poprawić i być gotowi na reakcję zespołu z Sopotu. To silny przeciwnik” — powiedział trener Dzików Marco Legovich.
Trener sopocian Mikko Larkas wskazał na kluczowy problem swojej drużyny: „Dziki zagrały bardzo dobrze. Były momenty, w których my też zagraliśmy dobrze. Rywale trafili jednak 17 trójek przy 30 próbach. Nasza obrona nie była więc cały czas odpowiednia, ale z drugiej strony trafiali także trudne rzuty. W serii jest 0-1, musimy pomyśleć, co możemy zrobić lepiej, aby wygrać drugie spotkanie”.
Rewanż w Sopocie odbędzie się w sobotę 16 maja o godz. 20:15.
Co dalej?
Obie warszawskie drużyny są o krok bliżej ćwierćfinałowego awansu. W formacie play-off ORLEN Basket Ligi do awansu potrzebne są trzy zwycięstwa w serii. Legia, jako lider tabeli po sezonie zasadniczym z 52 punktami, podchodzi do fazy pucharowej z pozycji zdecydowanego faworyta. Dziki, które uplasowały się na piątym miejscu z 48 punktami, udowodniły natomiast, że potrafią wygrywać na wyjazdach z wyżej notowanymi rywalami.
Źródła: B2BData.pl Agencja Informacyjna
Zdjęcia z meczu Legia – MKS: Andrzej Romański/PLK.pl
