Co roku, 1 marca, miliony ludzi na całym świecie obchodzą Międzynarodowy Dzień Wózka Inwalidzkiego. To dzień, który warto znać nie tylko ze względu na jego historyczne korzenie, ale przede wszystkim dlatego, że wózek inwalidzki — dla wielu osób — to po prostu wolność.
Skąd się wziął ten dzień?
Pomysłodawcą święta był Steve Wilkinson, który od najmłodszych lat porusza się na wózku i — jak sam podkreślał — zawsze żył z postawą „mogę to zrobić”. W 2008 roku postanowił zamienić tę filozofię w czyn: ustanowił Międzynarodowy Dzień Wózka Inwalidzkiego, by inni użytkownicy wózków mogli świętować ich pozytywny wpływ na codzienne życie, a świat mógł dostrzec zarówno nieocenioną pracę opiekunów i specjalistów, jak i skalę problemu dostępności sprzętu.
Ten ostatni aspekt pozostaje dziś wyjątkowo aktualny. Na świecie żyją dziesiątki milionów ludzi, którzy potrzebują wózka inwalidzkiego, lecz nie są w stanie go zdobyć — z powodów ekonomicznych, logistycznych lub systemowych. 1 marca to okazja, by o nich nie zapominać.

Historia wynalazku, który zmienił świat
Historia wózka inwalidzkiego jest o wiele starsza, niż mogłoby się wydawać. Pierwsze ślady urządzeń przypominających krzesła na kołach sięgają starożytności — chińska płaskorzeźba datowana na około 530 rok p.n.e. przedstawia właśnie taki sprzęt. Podobne rozwiązania pojawiały się niezależnie w starożytnej Grecji.
W Europie przełomem było późne średniowiecze. W 1596 roku na polecenie króla Hiszpanii Filipa II skonstruowano urządzenie, które wówczas nazywano krzesłem inwalidzkim — z charakterystycznie małymi kółkami. Kilkadziesiąt lat później, około 1640 roku, podobne „mobilne krzesło” powstało z myślą o polskim królu Władysławie IV Wazie, który zmagał się z reumatyzmem.
Nowoczesna historia wózka inwalidzkiego zaczyna się jednak w XIX wieku. W 1885 roku wynaleziono obręcze przymocowane do kół, które pozwalały użytkownikowi samodzielnie napędzać pojazd. W 1899 roku pojawił się wózek napędzany silnikiem benzynowym, a rok później — wózek z ręczną przekładnią łańcuchową i kołami ze stalowymi szprychami.
Prawdziwy przełom nastąpił w 1932 roku. Niepełnosprawny Herbert Everest poprosił swojego przyjaciela Harry’ego Jenningsa o skonstruowanie czegoś, czego wówczas nie było: lekkiego, składanego wózka, który można przewozić samochodem. Jennings wywiązał się z zadania — powstał wózek z rurek, z materiałowym siedziskiem i oparciem, ważący 25 kg. Był to projekt rewolucyjny. Kolejnym kamieniem milowym był rok 1984, gdy w Norwegii skonstruowano pierwszy wózek elektryczny.

Różnorodność wózków — narzędzie dopasowane do człowieka
Współczesny rynek sprzętu rehabilitacyjnego to zupełnie inny świat niż składany wózek Jenningsa sprzed niemal stu lat. Dziś wózek inwalidzki może być precyzyjnie dopasowanym narzędziem rewalidacji, sprzętem sportowym, pojazdem terenowym — a nawet urządzeniem mechatronicznym.
Narodowy Fundusz Zdrowia stosuje własną klasyfikację, obejmującą wózki ręczne, aluminiowe i specjalne, a bardziej szczegółowy podział wyróżnia m.in. modele: standardowe stalowe i aluminiowe, półaktywne, aktywne, specjalistyczne, elektryczne i sportowe.
- Wózki aktywne są indywidualnie konfigurowane pod konkretnego użytkownika — ich geometria zwiększa mobilność i ułatwia samodzielne pokonywanie przeszkód architektonicznych. To podstawowe narzędzie rehabilitacji po urazach rdzenia kręgowego.
- Wózki sportowe produkuje się w odmianach dostosowanych do konkretnych dyscyplin: tenisa, koszykówki, rugby, szermierki, wyścigów szosowych czy tańca integracyjnego.
- Wózki elektryczne zapewniają samodzielność osobom ze znaczną niepełnosprawnością, a wózki wielofunkcyjne — poza podstawową mobilnością — pełnią dodatkowe funkcje terapeutyczne, takie jak pionizacja użytkownika.
- Dla osób aktywnych w terenie przeznaczone są wózki terenowe, wyposażone w szerokie opony niskociśnieniowe lub systemy gąsienicowe.

Wózek to nie przedmiot — to przestrzeń człowieka
Wózek inwalidzki umożliwia samodzielne uczestnictwo w życiu zawodowym, społecznym, kulturalnym i towarzyskim. Jego użytkownicy pełnią funkcje polityków, nauczycieli, studentów, tancerzy i sportowców — wózek nie definiuje ich możliwości, lecz je otwiera.
Warto pamiętać również o właściwym zachowaniu wobec osób korzystających z wózka. Wózek jest częścią przestrzeni osobistej użytkownika — nie należy go dotykać, przestawiać ani odkładać na nim przedmiotów bez zgody właściciela. Przed udzieleniem pomocy warto zapytać, czy jest potrzebna i w jakiej formie. Istotna jest też kwestia języka: zamiast określenia „przykuty do wózka inwalidzkiego” poprawną formą jest „osoba korzystająca z wózka inwalidzkiego” — osoba jest zawsze na pierwszym miejscu.
Źródła: B2BData.pl Agencja Informacyjna
