You are currently viewing Nasza olimpijska piątka na medal

Nasza olimpijska piątka na medal

artur partyka e1626942374452 - Nasza olimpijska piątka na medal

fot. Mark Sandten / Getty Images (1996)

W piątek w Tokio rozpoczną się XXXII Letnie Igrzyska Olimpijskie, więc nie sposób przy tej okazji nie wspomnieć o piątce medalistów olimpijskich z ŁKS-u.

Dziewczyna na medal

Nazwisko Marii Kwaśniewskiej często pojawia się na łamach naszej strony, więc nie mogło jej zabraknąć i w tym zestawieniu. Wszechstronnie utalentowana sportsmenka należała do czołowych zawodniczek drużyn hazeny i koszykówki, sięgała z ŁKS-em po złote medale mistrzostw Polski, reprezentowała nasz klub jako siatkarka i pływaczka, a co najważniejsze została pierwszą medalistką olimpijską z Łódzkiego Klubu Sportowego.

W historii polskiego sportu zapisała się przede wszystkim jako znana lekkoatletka, zdobywczyni brązowego medalu w rzucie oszczepem na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie. Pierwsze dwa miejsca zajęły Niemki – Tilly Fleischer (45,18 m) i Luise Krüger (43,29 m). Polka cisnęła oszczepem na odległość 41,80 m (jej ówczesny rekord życiowy: 44,03 m), dzięki czemu zakończyła zawody na najniższym stopniu podium.

Olimpijski sukces ełkaesianki obiegł lotem błyskawicy całą Łódź i oczywiście najgłośniej był fetowany na stadionie ŁKS-u, gdzie za zawodniczkę kciuki trzymali wszyscy. – „Gdy dziś speaker niemiecki w transmisji olimpijskiej między jednym a drugim biegiem 100-metrówki wspomniał, że w oszczepie jest na czele m.in. »Kwasznewska« łodzianie przykuci do słuchawek radiowych mocno ściskali kciuki, jakby z odległości hipnotyzowali rzut panny Marysi” – wspominał dziennikarz „Przeglądu Sportowego”, dodając przy tym również, że „na tarasie stadionu ŁKS-u w skupieniu przysłuchiwali się transmisji koledzy klubowi Kwaśniewskiej, a kiedy dowiedzieli się o wielkim sukcesie – brązowym medalu – na cześć Marysi wzniesiono trzykrotny okrzyk radości.”

Do legendy, o czym też już wielokrotnie wspominaliśmy, przeszedł też incydent, do którego doszło po zakończeniu konkursu. Maria Kwaśniewska zakpiła sobie z samego Adolfa Hitlera – po raz pierwszy, gdy führer ponoć składał jej dwuznaczne propozycje i gratulował medalu „małej Polce”, a ełkaesianka odburknęła, że „nie czuje się mniejsza od wodza III Rzeszy”; po raz drugi – gdy podczas ceremonii medalowej nie uniosła dłoni w hitlerowskim pozdrowieniu. Wykonane po ceremonii medalowej zdjęcie z Hitlerem przydało się kilka lat później. W trakcie drugiej wojny światowej właśnie dzięki fotografii z führerem Maria Kwaśniewska zdołała pomóc m.in. więźniom obozu przejściowego w Pruszkowie.

olimpijczycy lks lodz - Nasza olimpijska piątka na medal

Zapomniana medalistka

Nie tylko Maria Kwaśniewska i Artur Partyka cieszyli się jako lekkoatleci ŁKS-u z medalu olimpijskiego, bo takim sukcesem blisko ćwierć wieku po pierwszej z wymienionych i trzy dekady przed słynnym skoczkiem wzwyż, mogła pochwalić się również Teresa Wieczorek. Nieco zapomniana dziś sportsmenka (a przecież należy do najbardziej utytułowanych polskich lekkoatletek w historii tej dyscypliny) rozpoczęła treningi w Łódzkim Klubie Sportowym w 1954 roku i ponoć długo zastanawiała się nad tym, czy swoją karierę sportową związać z siatkówką czy lekkoatletyką.

z24703227vteresa cieply - Nasza olimpijska piątka na medal

fot. Galeria Sportu Bydgoskiego

Postawiła na to drugie, czemu trudno się dziwić, skoro już w wieku osiemnastu lat ełkaesianka potrafiła w skoku w dal osiągnąć sześć metrów (mistrzyni olimpijska, Elżbieta Duńska-Krzesińka – 6,35 m). Teresa Wieczorek też doczekała się swoich medali. W Igrzyskach Olimpijskich w 1960 roku w Rzymie zdobyła brąz w sztafecie 4×100 m, a już po opuszczeniu Łodzi i związaniu się z Zawiszą Bydgoszcz sięgnęła po złoto i srebro w Tokio.

Srebrni piłkarze

Po złotym medalu zdobytym przez piłkarzy w 1972 roku w Monachium i znakomitym występie na mundialu, biało-czerwoni w składzie z bramkarzem ŁKS-u Janem Tomaszewskim byli jednym z faworytów do kolejnego olimpijskiego złota.

W Montrealu Polacy najpierw zremisowali bezbramkowo z Kubą 0:0, pokonali 3:2 Iran i 5:0 Koreę Północną 5:0, a w półfinale odprawili z kwitkiem Brazylię (2:0), więc w kraju wszyscy zdążyli już zawiesić złote krążki na szyjach zawodników drużyny Kazimierza Górskiego. Niestety, tym razem w finale lepsza okazała się Niemiecka Republika Demokratyczna, Jan Tomaszewski na początku meczu nie zdołał zatrzymać piłki po strzałach Hartmuta Schade oraz Martina Hoffmanna i już w 20. minucie między słupkami bramki zastąpił go Piotr Mowlik (ojciec Marusza Mowlika, byłego obrońcy ŁKS-u).

Srebrny medal zdobyty w Montrealu przyjęto w Polsce jak porażkę, natomiast zupełnie inaczej sprawa się miała w Barcelonie, szesnaście lat później, kiedy drużyna Janusza Wójcika sprawiła wielką niespodziankę, długo kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa, a uległa dopiero Hiszpanii (2:3) w słodko-gorzkim dla nas finale. Tutaj także znajdziemy ełkaesiacki epizod, bo w kadrze srebrnej drużyny z Barcelony znajdował się wychowanek ŁKS-u, Tomasz Wieszczycki (do Barcelony nie pojechał ostatecznie Adam Grad).

Najlepszy

Artur Partyka urodził się w Stalowej Woli, ale dzieciństwo spędził w Łodzi i tutaj również rozpoczęła się jego wielka przygoda ze sportem. Najbardziej utytułowany ełkaesiak w historii został zawodnikiem naszego klubu w 1984 roku i spędził w nim aż piętnaście lat. W młodości marzył o karierze bramkarza ŁKS-u, ale przypadek sprawił, że zainteresował się skokiem wzwyż i właśnie tej dyscyplinie sportu poświęcił się bez reszty.

Opłaciło się. Skok wzwyż stał się jego pasją, a on sam stał się perfekcjonistą. Imponował techniką, a do tego szybko zrozumiał, że na sukces składa się wiele elementów. Artur Partyka nie tylko więc ciężko trenował, ale dbał o dietę, a i umiejętne korzystał z technologii.

Wszystko to w połączeniu z talentem przyniosło imponujące efekty, których ukoronowaniem poza medalami mistrzostw Europy i świata były dwa krążki (brązowy i srebrny) zdobyte na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie (1992) i Atlancie (1996), zresztą i do złota zabrakło niewiele, ale najpierw lepszy od Polaka okazał się jego odwieczny rywal, Kubańczyk Javier Sotomayor, a w USA minimalnie lepszy okazał się Amerykanin Charles Austin.

Nie sposób przy tym nie wspomnieć, że relacja Artura Partyki z ŁKS-em nie ograniczyła się jedynie do piętnastoletniego pobytu w klubie, o czym i w przeszłości, i nierzadko także dzisiaj słynny lekkoatleta często nas przekonuje. – Moje związki z ŁKS nie sprowadzają się tylko do relacji klub-zawodnik. Jest to kwestia uczucia, wierności barwom, wspomnieniom, sentymentom. Nadal jestem kibicem ŁKS – cytowali słowa lekkoatlety autorzy książki „100 lat ŁKS”.

The post Nasza olimpijska piątka na medal appeared first on ŁKS Łódź – oficjalna strona dwukrotnego Mistrza Polski.

Dodaj komentarz