Jan Grzesik: Jedenaście meczów czyli jedenaście szans

Jan Grzesik: Jedenaście meczów czyli jedenaście szans

jan grzesik lks lodz - Jan Grzesik: Jedenaście meczów czyli jedenaście szans

fot. Artur Kraszewski

W trakcie kwarantanny zrealizowałem plan treningowy nakreślony przez sztab, a wydaje mi się, że zrobiłem nawet coś ponad normę – mówi Jan Grzesik, obrońca ŁKS, który za boiskiem zdążył się już mocno stęsknić.

Oglądałeś występ Dominika Budzyńskiego w turnieju gry wideo FIFA 2020, czyli Canal + Ekstraklasa Cup?

Nie wszystkie mecze, ale widziałem spotkania z Legią Warszawa i Górnikiem Zabrze.

I jak w tych dwóch meczach spisał się prawy defensor ŁKS?

Aż tak się nie przypatrywałem, ale śmialiśmy się z żoną, że jakieś podobieństwo w sposobie biegania i poruszania się po boisku faktycznie można było zauważyć.

Pytam o to, bo dziś chwytamy się wszystkiego, aby zająć czymś myśli. Trudno było odnaleźć się w tej anormalnej sytuacji?

O dziwo nie. Wiadomo, że dla zawodników, tak zresztą jak i dla każdego, nie jest to przyjemne, kiedy trzeba się zamknąć w czterech ścianach, tym niemniej chyba nie radziłem sobie z tym źle. Szybko zacząłem szukać nowych zajęć. A to książka, a to nauka języka angielskiego, a to jakiś film.

Arkadiusz Malarz powiedział, że w trakcie pandemii dowiedział się o sobie choćby tego, że taka monotonia potrafi nieźle zmęczyć człowieka. Czegoś nowego o sobie dowiedział się również Jan Grzesik?

Na pewno tego, że potrzebuję ruchu i nowych bodźców, bo bez tego faktycznie idzie w domu zgłupieć. Warto więc w tym czasie zrobić coś nowego, a nie tylko myśleć o piłce nożnej. Warto poszerzać horyzonty i szukać nowych inspiracji. Nie twierdzę, że wymyśliłem w tym czasie coś szczególnie odkrywczego, ale cała ta sytuacja dała mi do myślenia w kontekście nowych pomysłów i doświadczeń. Zachęciła, aby poszukać czegoś jeszcze; zachęciła, aby poszukać czegoś nowego.

Pojawiło się światełko w tunelu. Ekstraklasa w porozumieniu z władzami nakreśliła ogólny plan powrotu na boisko. Kamień z serca?

Myślę, że perspektywa powrotu na boisko cieszy każdego zawodnika, bo i każdy z nas tęskni za treningami. Większość spośród nas, wyłączając z tego tych, którzy zmagali się w przeszłości z poważnymi urazami, znalazła się w zupełnie nowej sytuacji, przerwa od piłki trwa tu przecież bardzo długo. Dlatego każdy będzie i pozytywnie „naładowany”, i przede wszystkim spragniony tego, aby dokończyć sezon.

Trenerzy regularnie przekazywali Wam rozpiski treningowe. Zdołałeś zachować rygor treningowy pomimo okoliczności?

Na szczęście nie miałem z tym większych problemów. Wydaje mi się, że zachowałem rygor treningowy, zrealizowałem plan treningowy nakreślony przez sztab, a nawet postarałem się o coś więcej, bo zdołałem zorganizować sobie zajęcia w warunkach przypominających te na siłowni. Były więc ćwiczenia siłowe przy normalnych sztangach i obciążeniach, a że cały okres przepracowałem solidnie, pod tym konkretnym względem straconego z powodu kwarantanny czasu nie powinienem odczuwać szczególnie boleśnie. Jeśli chodzi o bieganie i ćwiczenia siłowe zdołałem nawet zrobić coś ponad normę. Brakowało natomiast piłki.

Zawodnik potrafi oszacować czas niezbędny do tego, aby wrócić do normalnej dyspozycji? Nie sposób przecież wymagać od was, żeby to przysłowiowe „czucie piłki” pojawiło się z dnia na dzień.

Pierwsza sprawa to czas potrzebny do tego, aby wrócić na swój normalny poziom pod względem przygotowania fizycznego. I tutaj należałoby o to zapytać w pierwszej kolejności trenerów. Oczywiście my też czujemy, kiedy jest lepiej, a kiedy gorzej, ale jeśli chodzi o wykresy i świadomość tego, na jakim jesteś w danym momencie pułapie, tutaj narzędziami i niezbędną wiedzą pozwalającą określić te rzeczy dysponuje właśnie sztab szkoleniowy. Co zaś do piłki… to nie musi być wcale długo. Oczywiście chwilę po tak długiej przerwie do tego ideału brakuje zawsze dużo i bywa w związku z tym na pierwszych treningach dość zabawnie. Pamiętam na przykład, jak to wyglądało po jednej z przerw letnich, gdy trenerzy wrzucili nas z marszu do tzw. „bębna”. Nie da się ukryć, tamta gierka nie wyglądała zbyt dobrze. A tutaj… Każdy z nas na tyle długo gra w piłkę i zajmuje się tym sportem, że nie powinno być źle. Najważniejsze, aby z czasem wejść w normalny trening i wówczas, co wiem z doświadczenia, wiele rzeczy robi się automatycznie.

Zastanawiamy się nad tym, i oczywiście jest to wróżenie z fusów, jak po takiej przerwie mogą wyglądać mecze o stawkę. Myślisz, że o wyniku nadal będzie decydował wyłącznie poziom piłkarski?

Mogą o nim decydować różne rzeczy, choćby dlatego, że okres treningowy poprzedzający mecze będzie krótki. Nie wiemy na przykład, czy przed wznowieniem rozgrywek drużyny będą miały okazję rozegrać dwa mecze sparingowe, czy ograniczą się do gier wewnętrznych. Jest wiele niewiadomych. Wydaje mi się natomiast, że to, co będzie się działo w drużynach w najbliższym miesiącu wpłynie na to, co wydarzy się potem na ligowym boisku. Trudno to określić i na pewno podobnych pytań pojawi się tutaj wiele. Znacznie więcej niż przed rozpoczęciem rundy wiosennej.

Co nie zmienia tego, że ŁKS musi walczyć w każdym meczu o zwycięstwo.

Oczywiście. Do końca rozgrywek pozostało jedenaście meczów, czyli jedenaście szans na to, by utrzymać się w ekstraklasie. Na pewno będziemy wychodzić na boisko z założeniem – walczymy zawsze o pełną pulę. Nie wiem, ilu ludzi zdążyło już w nas zwątpić, ale my na pewno w siebie nie zwątpimy i powalczymy o jak najlepszy wynik.


Rozmawiał: Remek Piotrowski

The post Jan Grzesik: Jedenaście meczów czyli jedenaście szans appeared first on ŁKS Łódź – oficjalna strona dwukrotnego Mistrza Polski.